Wszystko w porządku?
Jakiś czas temu pisałem już o filmie “Wszystko w porządku”. Reżyser tego filmu – Yves Christian Fournier – nie ma na koncie żadnego znanego filmu. Nie grał u niego żaden znany aktor/aktorka. Nie wiem, czy ktokolwiek poznałby w nim reżysera, gdyby nawet jechał z nim tą samą windą. A jednak udało mu się zrobić film, który może nie powala na kolana, ale jest ciekawy i czuć w nim oderwaną od wypieszczonych zdjęć – świeżość.

Film rozpoczyna się zaskakującym wydarzeniem, które ma rzutować na całą dalszą fabułę. Jakiś chłopak jedzie autobusem. Za nim, na szybie, rozgrywa się ciekawa gra słonecznego światła, które raz przypomina gorącą, odległą przestrzeń, by zaraz przejść w odbicie zwyczajnego, prowincjonalnego miasta. Wychodząc z autobusu oddaje jakiejś dziewczynie swoją empetrójkę. Ląduje na cmentarzu, następnie na zielonej trawie pełnej białych gołębi. W końcu wyjmuje mały pistolet, wkłada go do ust i strzela.
Później przenosimy się gdzieś niezrozumiale indziej. Inny chłopak próbuje wyważyć drzwi do pokoju, w którym ostatecznie znajduje zwłoki wisielca. Próbuje dodzwonić się do do jeszcze innego chłopaka, którego zwłoki unoszą się na wodzie. I do kolejnego, który wcześniej strzelił sobie głowę, co widzieliśmy na samym początku. Jedno samobójstwo przechodzi w kolejne. I kolejne. A na stoliku wisielca nasz bohater znajduje płytę CD z napisem “Watch”.

To, na co warto zwrócić uwagę w dalszych scenach, to zdjęcia. Twarze są poucinane przez kadr. Ujęcia z pozoru niedbałe, ale jednak da się w nich wyczuć pewien zamysł. Szok, który przeżywa główny bohater – Josh, chowający płytę z napisem “Watch” i palący sporą ilość papierosów. Cztery samobójstwa praktycznie w tym samym czasie. Czterech przyjaciół. I piąty, który żyje. To na jego losach każe nam się skupić Fournier.

Josh traumatycznie znosi rzeczywistość. Przypomina sobie różne wydarzenia związane z czwórką swoich nieżyjących przyjaciół. A punktem stycznym z urwaną przyjaźnią staje się dla niego Mia, dziewczyna jednego ze zmarłych przyjaciół.

Po drugiej stronie Josha mamy rodziny jego przyjaciół. Podłamane i nierozumiejące tego, co się wydarzyło. I w tej niewiedzy Josh ich utrzymuje, izolując się od prowincjonalnej codzienności i coraz więcej czasu spędzając z Mią.
Josh przeżywa traumę. Ucina próby kontaktu i zrozumienia swojego stanu, podchodząc do swoich przeżyć egoistycznie. Co więcej, narastają u niego stany, które nieuchronnie zapowiadają coś złego. Jego próba popełnienia samobójstwa wisi w powietrzu. I na tym mógłbym skończyć opowiadanie o filmie, którego zakończenie uważam za najlepszą jego część. Zwrócę uwagę jedynie na dwie rzeczy: tytuł i ścieżkę dźwiękową.

“Wszystko w porządku”. To słowa, które wydzielają z prowincjonalnego miasta świat Josha i jego przyjaciół. Elitarny i wcześniej niedostępny nawet dla Mii. Nie pamiętam, czy te słowa padły w tym filmie, ale są bardzo wymowne dla spotkań Josha z psychologiem i jego rozmów z rodzicami.

A ścieżka dźwiękowa? Bardzo dobra, jak na film, który jest zdecydowanie niszowy. Którego raczej nie zobaczę w publicznej telewizji, a tym bardziej w czysto komercyjnym repertuarze kinowym.
Polecam obejrzenie filmu w kinie. Najlepiej bez rzędu młodych, rozszczekanych dzieciaków za plecami, jak to miało miejsce podczas ALE KINA w Starym Browarze.
Tout est parfait (Wszystko w porządku), Kanada 2007. Reżyseria: Yves Christian Fournier. Zobaczymy: Maxime Dumontier [Josh], Chloé Bourgeois [Mia], Maxime Bessette [Thomas], Sébastien Bergeron-Carranza [Simon], Jean-Noel Raymond-Jetté [Alex], Niels Schneider [Sasha].
Tagged as 2008, Alekino, Fournier, Tout est parfait, Wszystko w porządku + Categorized as Kinematograf, Polecam
