Prokrastynacja i sieć
Niedawno na blogu Jana Krausa przeczytałem bardzo ciekawy wpis o prokrastynacji – nawyku odwlekania i odkładania rzeczy i spraw na później (przy czym ogromną rolę pełnią zjadacze czasu, które rozpraszają nas i odciągają uwagę). I kiedy zdałem sobie sprawę z ilości serwisów, w których jestem zarejestrowany i które codziennie odwiedzam, w końcu postanowiłem uporządkować swoją internetową aktywność w sposób niejako brutalny. Częściowo się zdilejtowałem. Ale po kolei.
(…) dzisiaj wieczorem nie mogłem zająć się czymś konkretnym. Utknąłem w jakiejś pętli pomiędzy Facebookiem, Wykopem, Diggiem, GMailem, Twitterem, Gadu-Gadu, Naszą-Klasą i kilkunastoma innymi otwartymi tabami Firefoksa (…)
Internet to doskonałe pole do rozwijania się prokrastynacji. Mamy tu obecność komputera, który skupia wzrok na określonej przestrzeni (monitorze). Mamy przede wszystkim obecność medium autonomicznego, czyli potężnego źródła informacji, w którym treść czeka na nas, a nie my czekamy na treść (jak w przypadku telewizora). To potężna otchłań, która potrafi nas wciągnąć i której potrafimy dać się wchłonąć na wiele godzin. Jakie mogą być tego konsekwencje? W skrajnych przypadkach kilka godzin “pracy” więcej, częściowo zarwana noc i poczucie niezadowolenia z efektywności swojej pracy.
Jak z tym walczyć?
Jan na swoim blogu przedstawił plan działania, który ten stan rzeczy ma zmienić oraz pozwolić nam na kończenie zadań w wyznaczonym sobie terminie. Oto jego punkty:
1. Określ to, co chcesz zrobić (ramy tego zadania) oraz rozbij to na mniejsze podzadania (konkretnie je nazwij)
2. Określ to, co cię rozprasza i kradnie ci czas (szczególnie strony internetowe, na które się logujesz po raz kolejny)
3. Wyeliminuj rozpraszacze i złodzieje czasu (informacje w sieci nie uciekną, nowe posty będą na Ciebie cierpliwie czekać a Ty nie musisz od razu odpowiedzieć na każdego maila czy każdą wiadomość wysłaną do Ciebie z komunikatora internetowego)
4. Zacznij realizować podzadania krok po kroku, a dzięki temu skończysz wszystko w zaplanowanym przez Ciebie czasie
5. Najważniejsza jest treść, nie forma (a więc pisz, wymyślaj i twórz treść, a o formie pomyśl dopiero na samym końcu)
Co nam może pomóc w walce z prokrastynacją?
Jeśli twoje zadanie wymaga napisania czegoś – możesz pomóc sobie odpowiednią aplikacją, która pomoże Ci wyeliminować elementy, które Cię rozpraszają. W sieci udało mi się znaleźć bardzo ciekawą aplikację, która pozwala na tworzenie tekstu w trybie pełnoekranowym.

Dzięki temu nie widzimy informacji o nowo odebranej poczcie. Nie miga nam kopertka informująca o nowej wiadomości w komunikatorze. Nie widzimy przeglądarki internetowej, która tak silnie odciąga naszą uwagę i proponuje szybkie sprawdzenie czegoś w sieci. Tym programem jest JDarkRoom.
Program jest darmowy i posiada wersje przeznaczone tak na komputery z zainstalowanym systemem Windows / Linux, jak i na Mac. Program możemy ściągnąć tutaj.
Co jeszcze możemy zrobić?
Powyższy plan powinien dobrze się sprawdzać w wyjątkowych sytuacjach, kiedy musimy coś zrobić, a prokrastynacja nie pozwala nam na to. Czasami problem może być szerszy, jeśli naszym nawykiem będzie systematycznie odwiedzanie tych samych serwisów. Dodajmy: serwisów, które prokrastynację niejako wspierają i powodują, że tak na prawdę nie mamy do czynienia z incydentem, ale problemem.
Warto przejrzeć listę swoich zakładek i zastanowić się, które serwisy najbardziej nas odciągają od pracy oraz które tak na prawdę nie oferują nam tyle korzyści, że obiektywnie warto ignorować fakt, iż kradną nam czas i skupienie na potęgę. W moim przypadku wytypowałem trzy serwisy, które najbardziej spełniały powyższe wytyczne i z którymi postanowiłem się pożegnać.
Nasza-Klasa
Mam wrażenie, że to serwis dla dwóch rodzajów Użytkowników – tych, którzy czują potrzebę informowania całego świata o tym, gdzie było, jak dobrze sie bawiło i dlaczego im wyszło w życiu (target dla Eurogąbek) oraz tych, którzy logują się, sprawdzają czy ktoś się odezwał, czy ktoś odwiedził nasz profil i czy może zostawił przy tym jakiś komentarz. Wbrew pozorom tak czynne, jak i bierne uczestniczenie w “polskim fenomenie internetowym ostatnich lat” to nic innego, jak tracenie czasu, który czasami może być bardzo cenny. Ile razy złapałaś/złapałeś się na tym, że logujesz się do Naszej Klasy z nudów i tak na prawdę nie znalazłeś tam niczego ciekawego?
Blip
Polski odpowiednik Twittera. Mikroblog, który integruje się z Gadu Gadu i naszą przeglądarką, pozwalając śledzić blipnięcia obserwowanych osób. Jeśli do tego obserwujemy też tagi – ilość wiadomości na naszym komunikatorze będzie tak duża, że odciągnięcie naszej uwagi od pracy będzie kwestią kilku minut.
To także fenomen, ale z innego punktu widzenia. Serwis cholernie mało intuicyjny, w którym na samym początku możemy się poczuć bardzo zagubieni. A jednak osiągnął sukces i rejestrują się w nim ludzie z całego świata. Kluczem do podtrzymania uwagi Użytkowników są aplikacje w postaci quizów i gier, dzięki którym możemy się dowiedzieć fascynujących rzeczy, jak np. “którą częścią ciała jesteś?”. Co ciekawe usunięcie konta z tego serwisu nie jest takie proste, bo serwis proponuje nam jedynie jego “zamrożenie”, wykorzystując do tego ciekawy zabieg psychologiczny:

Prokrastynacja to brak zadowolenia i więcej godzin poświęconych na pracę. To słabsza efektywność, z którą należy walczyć. Mam nadzieję, że dzięki planowi i uporządkowaniu sieciowej aktywności moja efektywność się zwiększy, a ilość godzin niepotrzebnie spędzonych przed komputerem nieco spadnie.
A jeśli prokrastynacja czasami dopada też i Ciebie lub jeśli masz jakieś sposoby na walkę z tzw. “syndromem studenta” – podziel się tym ze mną.
Tagged as Facebook, Nasza Klasa, plan działania, prokrastynacja, Z Blipa + Categorized as Tłocznia, Internet

Walczę z prokrastynacją!
Od jutra… ;-)
Ty walczysz, ale niektórzy przegrywają :(
Ja np. wlasnie przegralem.;>
p.s. po co Ci ten e-mail???
No chłopaki, proszę Was. Więcej walki i determinacji!
P.S. Qortes – zapytaj WordPressa ;)
Nie nazwałabym prokrastynacji “nawykiem”, raczej – przynajmniej z tego, co czytałam i co wiem wedle własnych doświadczeń – jest raczej dość poważnym schorzeniem psychologicznym. Oczywiści8e zgadzam się, że upraszczając można nazwać zwlekanie także prokrastynacją, jednak jest między samym uporczywym zwlekaniem a prokrastynacją zasadnicza różnica, jaką są przyczyny, na które rozpraszanie przez czynniki zewnętrzne (internet, znajomi, książki) wpływa tylko pośrednio. Jest to lęk – prokrastynator nie okłada swoich zajęć dlatego, że nie chce mu się ich robić i dlatego, że ma inne rzeczy do roboty (choć tak może się wydawać). Prokrastynator boi się, że nie osiągnie zadowalającego efektu, dlatego chce jak najbardziej odsunąć w czasie swoje zadania. Boi się także bezradności – tego, że sobie nie poradzi, dlatego woli zrzucicć zadania na innych. Boi się też odizolowania wynikającego z poświęcania czasu na pracę.
W wielu przypadkach prokrastynację da się kontrolować poprzez szczegółowe ustalenie planu zadań do wykonania i terminów i ścisłe ich trzymanie, jednak są przypadki, gdy prokrastynacja przybiera patologiczną formę prowadzącą do poważnych problemów emocjonalnych, rodzinnych i zawodowych, w skrajnych sytuacjach doprowadzając do rozpadu małżeństwa, utraty pracy, depresji. Wtedy kwalifikuje się do leczenia psychiatrycznego i terapii psychologicznej.
Ja myślę nieco inaczej – prokrastynacja zaczyna mieć też drugie znaczenie, odbiegające od tego, co można przeczytać w książkach, a tym bardziej na Wikipedii. Coraz częściej w sieci widzę przykłady definiowania tego w zupełnie innym wymiarze – jako notorycznego odkładania rzeczy ważnych do zrobienia w oparciu o rozpraszające czynniki pochodzące z Internetu. Jest to ściśle powiązane z uzależnieniem od netu, które w przypadku typowej prokrastynacji nie odgrywa tak ważnej roli.
Ale nie ma co się kłócić o nomenklaturę – takowe zjawisko i tak określane w sieci istnieje, a to, że źródło wzięło z bardziej poważnego schorzenia psychologicznego…