Marsel

Ścieżki kręte, jak zawsze. Jest dobrze…

Susan Sontag i warszawska Starówka

Jakiś tydzień temu wpadła mi w ręce książka, o której będę tu pisał wielokrotnie, z podziałem na kolejne rozdziały. Bo książka jest szczególna. Mówi o fotografii, ale nie nie o tym, jak robić zdjęcia. O tym, kim jest fotograf i czym jest fotografia. W tle – zdjęcia z warszawskiej Starówki, które robiłem ze świadomością na poziomie pierwszego rozdziału – “W platońskiej jaskini”.

warszawska-starowka-liscie
Fotografowanie jest fajne, przyciąga i daje satysfakcję. W przeciwieństwie do tekstu pisanego – nie przekształca rzeczywistości w przedmioty psychiczne, ale stara się urywać jej kawałki opowiadać o czymś, co bezspornie się wydarzyło. Bo tak traktujemy zdjęcia, które mówią do nas obrazem. Tekst może coś opowiadać, ale zawsze to będą tylko słowa.

Fotografia ma zdecydowanie bliższy kontakt z rzeczywistością. Chwyta ją w danej chwili, ale jednocześnie jest opowiadana osobowością fotografa. To od niego zależy charakter ujęcia, jego kolorystyka lub też jej brak (kiedy w przypadku zdjęć czarno-białych ważniejsze od głębi i nasycenia stają się kształty).

warszawska-starowka-szlachcic

Fotografia z natury jest agresywna. Jest komunikatem, który działa na naszą wyobraźnię. Staje się jakimś faktem, który rozumiemy w odniesieniu do posiadanej wiedzy. Widzimy zdjęcie krzyczącej twarzy na tle tłumu, ale wiemy, że to uczestnik jakiejś konkretnej manifestacji. I dzięki temu nie tylko widzimy, jak wyglądała dana chwila, ale znamy również kontekst.

Pisząc o fotografii nie należy pomijać faktu, że stała się powszechna. Statystycznie dwa razy częściej odnajdziemy cyfrówkę w rodzinach z dziećmi niż w rodzinach bezdzietnych (rozwój dziecka dokumentujemy, bo brak tego jest odbierany jako zaniedbanie). Wyjeżdżając na wakacje widzimy turystów, którzy strzelają kolejne zdjęcia obcych obiektów. Tylko to jest dowodem, że właśnie to widzieli, że tam byli i że uczestniczyli w jakimś wydarzeniu.

Fakt “uczestniczenia” jest niezwykle ciekawy w przypadku fotografii. Bo osoba, która robi zdjęcie, z jednej strony potwierdza swoją obecność, ale jednocześnie daje też świadectwo braku aktywności. On nie uczestniczy, on szuka ujęcia.

golebiasz-zblizenie

Fotografia zaspokaja kilka naszych potrzeb. Przede wszystkim tworzy iluzoryczną przewagę nad przeszłością. Nad tym, co przestaje istnieć w momencie, w którym się wydarzyło. To dlatego z sentymentem patrzymy na zdjęcia – często jedyne dowody na to, że coś się wydarzyło i wyglądało tak, jak to widzimy na zdjęciu.

Oczywiście możemy zapytać o wspomnienia – nawet niewyraźne i zamazane. Społeczeństwo przemysłowe zabija w nas historię. Sprawia, że funkcjonujemy z tygodnia na tydzień. Od jednego weekendu do kolejnego. To natomiast zabiera nam poczucie uczestniczenia w życiu społecznym. To się zmienia w momencie, kiedy bierzemy do ręki aparat i wyrywamy pędzącej rzeczywistości kolejne momenty, dając sobie przywilej poczucia, że nie jesteśmy jednostką, ale częścią społeczeństwa.

Wyobraź sobie swoje niesamowite wakacje. Wyjazd w miejsce, które uderza do Twojej wyobraźni i sprawia, że czujesz się daleko od domu. Susan pisze, że turystyka rozwija się wraz z coraz silniejszą potrzebą robienia zdjęć. To dzięki aparatowi ujarzmiamy nieznaną nam przestrzeń i jednocześnie tworzymy dokumentację wydarzeń. Dodajmy – wydarzeń, które jawią się nam jako równe innym. Niezależnie, czy to będzie od wieków stojący zabytek architektury czy też człowiek, który w danej chwili wpadł w nasz kadr i został obdarty z intymności (zobaczyliśmy go tak, jak on nie był w stanie siebie zobaczyć).

warszawska-starowka-spacer

Fotografia jest sztuką żałobną. Robimy zdjęcia podświadomie czując, że to, co zostało sfotografowane, zmienia się i starzeje. Budynek, człowiek, zwierzę, drzewo przetrwają dzięki ujęciu, ale nigdy nie powrócą do swojej postaci. To dlatego mamy albumy z fotografiami, a na dyskach komputerów archiwa pełne przypadkowo zrobionych zdjęć.

warszawska-starowka-jesien

O tym wszystkim przeczytamy w pierwszym rozdziale książki Susan Sontag “O fotografii”.

Wracając z Warszawy wdałem się w dyskusję, która coś mi uświadomiła. Od zawsze robiłem zdjęcia kolorowe, głównie stając naprzeciw zachwytowi nad zdjęciami czarno-białymi. Zrozumiałem różnicę. Zdjęcia kolorowe pociągają nas głębią i natężeniem, na które zwracamy uwagę. Tym samym kolor wygrywa z kształtem i geometrią. O nich natomiast przypominamy sobie widząc zdjęcia czarno-białe. Kolor nas nie rozprasza, a kształty wydają się bardziej przepełnione treścią.

warszawska-starowka-madame

Temat z pewnością będzie kontynuowany.


Tagged as , , , + Categorized as Tłocznia, Słowo pisane, Migawki, Warszawa


Allegro - największe aukcje internetowe, najniższe ceny! Kup i sprzedaj!


Komentarzy 4

  1. dagrosso chciał(a) powiedzieć, że:

    Najbrzydszy kot na świecie ;)

  2. Marsel chciał(a) powiedzieć, że:

    E tam, najbrzydszy. Poza tym kot wyleciał z notki. Tak to jest, jak się dodaje notkę o trzeciej w nocy i robi korektę następnego dnia ;)

  3. taki tam chciał(a) powiedzieć, że:

    Jak już przeczytasz Zuzannę Niedzielę, sięgnij po “Światło obrazu” Rolanda Barthesa. Bezwzględnie.

  4. Marsel chciał(a) powiedzieć, że:

    Już szukam! :)

Zostaw komentarz

Formatowanie tekstu XHTML: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

 

You need to log in to vote

The blog owner requires users to be logged in to be able to vote for this post.

Alternatively, if you do not have an account yet you can create one here.

Powered by Vote It Up