Marsel

Ścieżki kręte, jak zawsze. Jest dobrze…

PTC Era, czyli jak stracić klienta w pół roku

Mógłbym po prostu napisać, że się wkurwiłem i wyrzucić z siebie masę mało poukładanych myśli. Napiszę ze spokojem i składnie, na moim przykładzie opiszę cały proces utraty klienta operatora komórkowego Era.

era-zerwanie-umowy

Klientem Ery jestem od czterech lat. Początkowo miałem umowę dwuletnią, która później przedłużyłem na kolejne trzy – dostając nowy telefon i ciekawszy pakiet darmowych rozmów. Mieszkałem wtedy sam i dużo telefonowałem do narzeczonej, więc wybrane pakiety w pełni mi odpowiadały.

Po ponad roku trwania tej przedłużonej umowy moja narzeczona wprowadziła się do mnie, a ja przestałem już tak dużo dzwonić i zacząłem płacić za opcje, których już tak naprawdę nie potrzebowałem.

Co zrobiłby rozsądny człowiek?

Zadzwoniłem do Biura Obsługi Klienta i przedstawiłem sytuację – jestem zadowolony, wybrane pakiety były fajne, ale zmieniła mi się sytuacja życiowa. Chcę dostosować moje pakiety (czytaj: zamienić) na inne, które bardziej będą mi odpowiadać. Z mojej perspektywy sytuacja wyglądała tak: dzwoni zadowolony klient, który chce być nadal zadowolony i może nawet płacić tyle samo, co wcześniej – tylko tym razem nie np. za darmowe rozmowy, ale np. za pakiet internetowy w komórce. Miłej Pani było przykro, ale musiała odmówić. Podpisał Pan cyrograf, dostał telefon – nie da rady nic zmienić. Argument zrozumiałem i zaakceptowałem. Sprawy by nie było, a ja trwałbym w przekonaniu “no trudno”.

Kilka tygodni później…

…dzwoni do mnie Biuro Obsługi Klienta. Nie Pani, ale Pan – natrętny, natarczywy i nie do zniesienia.

- Czy chce Pan płacić mniej za rozmowy?

- Tak, dzwoniłem do Was w tej sprawie kilka tygodni temu…

- Chciałbym Panu zaproponować dodatkowy pakiet rozmów…

- Zaraz, ale ja nie chcę więcej minut a wręcz odwrotnie!

- To chce Pan więcej płacić?

- Nie, chcę płacić mniej.

- To mam dla pana pakiet…

…rozłączyłem się, maksymalnie wkurzony i z prostą oceną sytuacji. “To ja się do Was zgłaszam,  a wy nie tylko mnie  olewacie, ale jeszcze traktujecie jak idiotę?” I w tym momencie Era zaczęła tracić klienta, a ja…

…pomyślałem o przeniesieniu do Playa

Wybieram się do punktu Playa i słyszę o wszystkim, o czym można usłyszeć u każdego operatora, kiedy chce się podpisać umowę. Mogę mieć fajny telefon i dostosowany do siebie abonament – uwaga – 60% niższy od tego, który w tej chwili określam już mianem haraczu dla Ery. Zaakceptowałem też fakt zapłacenia kwoty za zerwanie umowy z Erą (za pozostające mi do końca 12 miesięcy zapłaciłbym jakieś 5-6 więcej).

Drogi do przeniesienia numeru są dwie. Drukujemy umowę w Playu, a później albo Play albo ja uderzamy z nią do Ery i rzucamy na stół.

- Które rozwiązanie jest lepsze? – pytam oczekując szczerej odpowiedzi.

- Jak Pan pójdzie sam. My mamy z nimi ciągle pod górkę.

Niech tak będzie. W wolną od pracy sobotę udaje się do poznańskiego punktu Ery na poznańskiej murawie. W ręku mam umowę, która ma pozwolić mi przenieść numer po zakończeniu najbliższego okresu rozliczeniowego (po polsku: jak  minie miesiąc dzielący mnie od kolejnego haraczu). A jednak nie było tak prosto, bo…

…Pani w Punkcie Ery dokumentu nie przyjęła!

Uzasadnienie – ten dokument nie oznacza przeniesienia numeru po zakończeniu najbliższego okresu rozliczeniowego, ale po wygaśnięciu umowy! Rozmowa nie przyniosła skutku, a moja propozycja dopisania czegoś do dokumentu (i podpisanie się pod tym)  – nie poskutkowało. Teraz wiedziałem, że nie odpuszczę i że zerwanie umowy to tylko kwestia czasu, jednak…

…nadmiar obowiązków odciągnął mnie od tematu. Do czasu, kiedy….

…pod koniec miesiąca dostałem list od Ery, datowany na 30 września z podpisem Jakiegoś Ważnego Pana, że zmienia się Regulamin i mam prawo się na to nie zgodzić, tyle że mam na to 14 dni… Jak się później dowiedziałem, był to efekt kontroli Urzędu Komunikacji Elektronicznej. Dzwonię…

…i postanawiam być stanowczy.

- Dwa lata temu podpisywałem z Wami konkretną umowę o konkretnej treści. Wy mi teraz przysyłacie informację, że zmieniacie kilka punktów Regulaminu, na co się nie zgadzam. I nie obchodzi mnie, kto te zmiany Wam narzucił…

Mimo że w piśmie przeczytałem, że mogę się nie zgodzić, Pani w słuchawce poinformowała mnie o tym, że jak zrezygnuję to i tak będę musiał zapłacić, “bo tak jest w nowym Regulaminie”. Z kontekstu rozmowy wynikało, że tak naprawdę to nie mogę się nie zgodzić, bo jeśli to zrobię to będzie tak, jakbym samowolnie zerwał umowę przed czasem. Ale to nie wszystko. Przy okazji opowiedziałem o sytuacji z przeniesieniem numeru…

- Ta Pani powinna to przyjąć…

Irytacja, złość i poczucie bezsilności. Postanowiłem jednak wyprzedzić bieg tych niekorzystnych dla mnie wydarzeń.

- Proszę o przesłanie mi na adres e-mail, na który dostaję od Was faktury w PDFie, szablonu rozwiązania umowy. Nie chcę znowu pojawić się w Punkcie Ery i usłyszeć, że coś jest nie tak lub czegoś brakuje.

Szablonu nie wyślą, bo nie mają. Nie ma go też na stronie Ery, ale Pani mi podała wszystkie wymagane informacje, które w takim piśmie powinny się znaleźć.

Złożyłem wniosek o rozwiązanie umowy.I co się wydarzyło zaledwie 7 dni po tym fakcie?

Dostałem list od Ery…

“Uprzejmie informujemy, o otrzymaniu od Pana pisma [bla bla bla] zawierającego prośbę o rozwiązanie umowy. [...] Pragniemy zaproponować Panu bezpłatną możliwość przeniesienia dotychczasowego numeru do systemu Tak Tak”.

Tak, ale to nie wszystko. Oto korzyści, które mają mnie zachęcić:

  • brak abonamentu,
  • zero zobowiązań,
  • pełna kontrola wydatków.

Wszystko ładnie podpisane przez Starszego Konsultanta ds. Utrzymania Klienta!

Podsumujmy…

Zadzwoniłem do Ery, żeby im powiedzieć, że nie potrzebuję danego pakietu i chętnie zamienię go na inny. Zamiast tego odmówiono mi, później próbowano zrobić ze mnie idiotę, a po mojej irytacji utrudniono mi przejście do innego operatora (nie interesuje mnie na ile wynikało to niekompetencji pracownika, na ile z czegoś coś innego). Kiedy nie dałem za wygraną i złożyłem wniosek o rozwiązanie umowy z dwukrotnym, wyboldowanym podkreśleniem – nie chcę już być Państwa klientem – okazało się, że mogę dostać więcej niż chciałem na początku (kiedy nie można było nic zrobić)…

…tylko Misiek nie odchodź! Ale klamka zapadła…

Przechodzę do Playa. Będę miał nowy numer, niski abonament i jak na razie spory kredyt zaufania do alternatywnego operatora. A Era w ciągu sześciu miesięcy straciła klienta, który pewnie za rok znów przedłużyłby umowę na kolejne 2-3 lata.

Wnioski? Jeśli chcesz podpisać umowę z operatorem lub twoja umowa dobiega końca – będziesz klientem pożądanym i dopieszczanym – z masą propozycji. Kiedy podpiszesz umowę – świat momentalnie straci kolor, a ty możesz co najwyżej płacić haracz i czekać do końca trwania cyrografu. I jeśli będziesz próbował coś wywalczyć – napotkasz na opór i wiele trudności. Jak jednak widać - to tylko strategia zmęczenia klienta i zniechęcenia go do działania, bo jak inaczej zinterpretować tą całą sytuację?

Mam nadzieję, że coraz więcej osób (w przypadku doświadczenia podobnej irytacji) będzie walczyło do końca i doprowadzi do zerwania swojej umowy. Bo zrażony klient to kolejnych dziesięciu zrażonych, którzy o tym usłyszą.

Tym gorzej, jeśli zrażony klient ma jeszcze bloga i chce mu się to wszystko opisać.


Tagged as , , + Categorized as Tłocznia, Reklamacje


Allegro - największe aukcje internetowe, najniższe ceny! Kup i sprzedaj!


Komentarzy 60

  1. JA chciał(a) powiedzieć, że:

    BEZNADZIEJNY jesteś, nie potrafisz załatwić najprostszej sprawy jak zmiana opcji na swoim abonamencie. Nie czytasz co podpisujesz – może ta babka miała race nie mogłeś zmienić tego pakietu do rozmów bo przedłużając umowe zobowiązałeś sie do tego. Po co w takim razie podpisałeś tą umowę ? Jasna sprawa że ktoś tam powinien cię poinformować że tak jest i strasznie się stało że ciebie nie poinformował ALE czy jak ktoś ci nie powie żeby nie wsadzać łba pod koła pociągu bo można zginąć to ty też to zrobisz ? NIE bo pomyślisz przez chwilę że coś takiego może mieć konsekwencje.
    Nie potrafisz sie dogadać z człowiekiem na infolinii, może miał zły dzień, może dziewczyna go żuciła albo miał potężnego kaca i gadał jak maszyna ale jak ty chciałeś załatwić sprawe to mogłeś zadzwonić i porozmawiać z kimś innym lub poprosić o przełączenie do tej miłej pani z którą wcześniej rozmawiałeś. Konsultnaci ( o tym już wszyscy wiedzą chociażby z internetu ) mają obowiązek zostawiać notatki na koncie klienta po rozmowie z nim więc łatwo było sprawdzić z kim rozmawiałeś.
    A tak tutaj wyżaliłeś się jaki to ty jesteś biedny, jak to ciebie straaasznie olewają jak ciebie dymają wszysca tak mocno jak się da. I DOBRZE DAJESZ SIE DYMAĆ TO TAK BĘDĄ ROBILI.

  2. Marsel chciał(a) powiedzieć, że:

    Chyba nie rozumiem, co chcesz mi powiedzieć ;)

    może ta babka miała race nie mogłeś zmienić tego pakietu do rozmów bo przedłużając umowe zobowiązałeś sie do tego

    Pozdrawiam Ośrodek Informatyki TPSA w Katowicach ;)

  3. rubio chciał(a) powiedzieć, że:

    hehe tez mialem jazdy z Era ktora wkurzala mnie do dluzszego czasu; jest tak jak piszesz a skoro ktos to potwierdza znaczy ze to prawda bo jednakowoz Era robila ze mnei idiote pomijajac to ze jest zupelnym zdzierca kompletnie niekonkurencyjna; rowniez przeszedlem do Play(nie bez problemow) i jestem zadowolony; PRECZ Z ERA ! ! !

  4. G chciał(a) powiedzieć, że:

    @JA
    Dobry/ra jestes. Albo na infolini pracujesz. Ludzie z infolini moga praktycznie wszystko, poki szefsie nei czepnie.

    Marsel: jesli nastepuje zmiana regulaminu, nowy nie obowiazuej Cie dopoki sie na niego nie zgodzisz(czyli w przypadku takich umow pewnie uznaje sie brak reakcji przez 2tyg, czy cos w tym guscie). Pani stwierdzajac ze “w nowym regulaminie zabraniamy tak robic” lamala prawo(chyba w jakims tam stopniu, podajac nieprawdziwe informacje)

  5. jaja chciał(a) powiedzieć, że:

    Brawo za zacięcie !

  6. wiochman chciał(a) powiedzieć, że:

    @1: sam jesteś beznadziejny.
    Tak się składa że pracuję dla firmy, w której era się zaopatruje w sprzęt i soft do obsługi sieci komórkowej. Opinie o erze mamy tragiczne.
    1. Ich sieć jest zapełniona, i im się nie śpieszy aby to poprawić
    2. Jakoś połączeń… tragedia, czasem przerywa, czasem nie można w ogóle zadzwonić, bo sięć jest zajęta
    3. Ciągną tylko kasę, nie robią inwestycji, i jakby mogli to by się najchętniej przesiedli na sprzęt od taniego i tragicznie słabego hłaj-łeja
    4. Ludzie którzy tam pracują (goście od utrzymania sprzętu) mało wiedzą i nie potrafią zrobić prostych czynności administracyjnych
    Czyli ogólnie… nie polecam ERY

  7. elo chciał(a) powiedzieć, że:

    W sumie to F@jNy jestes podpisujesz dokument w ktorym masz napisane iz nie mozesz zmienic warunkow promicji przez dany okres czasu a ty sie prujesz i zalisz i placzesz ze nie mozesz tego zmienic. Zachowujesz sie jakby taka firma miala 10 klientow i kazdemu mozna cos tam w aplikacji zmienic bo ty tak chcesz i moze szefunio nie zauwazy. Dobrze ze przeszedles do uczciwej firmy Play, oni napewno pojda ci na reke w takich sytuacjach. Chciales byc fajny a wyszedles na glupka

  8. Kris chciał(a) powiedzieć, że:

    Ja mialem takie jazdy ale w Orange.
    Placilem jak za zboze mimo ze nie telefonowalem wiec uznalem ze przejde na karte do Playa i cala akcja sie zaczela. Bylem w Playu, wypenilem rowniez upowaznienie ze pomoga mi przejsc do nich.

    Minal miesiac i Orange zamiast uznac mohe przenieniesienie bo umowa moja sie skonczyla wyslala mi smsa ze cos jest nie tak z moimi danymi. Poszedlem tam aby to wyjasnic a one mi mowie ze nie moge znac swoich danych w systemie. Po porostu cuda. Uznalem, ze mogl mi sie przez te 5 lat zmienic nr dowodu wiec wyslalem fax aby to zmienili – tak proforma. Wysylalem go oczywiscie ze 3 razy w ciagu kolejnego miesiaca bo nigdy nie mogl dojsc, a ja mialem potwierdzenie wyslania :)

    Minal kolejny miesiac i znow sms ze cos z moimi danymi jest nie tak. Dodam, ze za kazdym razem musialem co miesiac oplacac abonament jak rowniez na nowa otwierac nowa umowe w Playu. Trwalo to ze 3 mce. Najsmieszniejsze jest to ze za ktoryms razem w salonie Orange nie wytrzymalem i zawolalem kierowniczke ze chce poznac moje dane w ich systemie – mam do tego prawo, i chce je wydrukowac i porownac z umowa w playu – notabene sam bylem pracownikiem Centertela i wdrazalem te aplikacje na LIVE wiec wiem jak dzialaja itp. Odkad wszedl Orange i francusi wszystko sie popsulo. Kierowniczka w koncu zmiekla i podala mi ze moge miec tu jedno imie wpisane a tam w Playu mam pewnie dwa – kurde, scisle tajna informacja ktora probowalem przez 3mce uzyskac. Uciekajcie z Orange – tam juz nikt nie pracuje tylko jacys najtansi studenci :) a nie fachowcy. I na wszelkie sposoby probuje przedluzyc Wasze odejscie bo z tego jest kasa. Na mnie zarobili o 200 zl za duzo :(

  9. BIG chciał(a) powiedzieć, że:

    Eeee tam…. ja mam telefon na karte i mam w dupie abonamenty

  10. W. chciał(a) powiedzieć, że:

    A i ja to samo. Po upływie 2 lat, chciałem przejść do innej sieci( miałem abonament), poszedłem do punktu Ery gdzie podpisałem umowę i co się okazało? Tam, że tak to nazwę, nie mogę oświadczyć, że nie przedłużam umowy tylko oni pismo muszą wysłać do Warszawy o.O i tak czekałem, czekałem i zanim cała sprawa dobiegła końca dwa razy zapłaciłem za abonament 40 minutowy. Rzecz jasna o takiej sytuacji przy rozwiązywaniu umowy, nikt nie wspomniał przy jej podpisaniu. Lipa w chuj, za przeproszeniem.

  11. Broken chciał(a) powiedzieć, że:

    Czytam tego Bloga i leże i płacze ze śmiechu jednocześnie. Przecież to zakrawa o postukanie się młotkiem w głowe. Facet – podpisujesz umowe lojalnościową i zgadzasz się na warunki jakie są w tej umowe – proste i klarowne. Jeśli w czasie trwania umowy nagle z Twojego widzimisię coś się zmienia – to operator z którym podpisałeś UMOWĘ na czas określony nie ma obowiązku NIC w tej umowie zmieniać – zmieniać stawek, ilości minut itd. Wszystko jeśli już musi być zatwierdzone stosownym aneksem (często związanym też z przedłużeniem umowy). Rozwaliłeś mnie kompletnie tym, że poszedłeś sobie do PLAY i nagle chcesz się przenieść z ERY do PLAY mając podpisaną umowę lojalnościową – chłopie ty masz 15 lat!? Przecież ta cała historia Cię tylko ośmiesza. Poza tym uświadom to sobie i też inni tacy magicy, że ERA/Orange/Plus/Play mają po miliony klientów – myślisz, że tam komuś zależy na tym i myślisz, że ktoś tam siedzi i sprawdza czy pan Jasiu K. jest zadowolony czy nie jest zadowolony – a może by mu tak jakiś gratisik dać, żeby był hepi? Czytajcie ze zrozumieniem umowy i regulaminy promocji – one nie są po to, żeby dać komuś coś za darmo (nawet już w ryj za darmo nie walą). Oglądacie reklamy których potem nie potraficie skutecznie nawet powtórzyć. Zapewne przeszedłeś do PLAY i podpiszesz 36 miesięczną umowe a nuż, żeby tej “złej” Erze zrobić na złość haha (!!!), żeby dostać telefon który za te 3 lata będzie wart 1/5 obecnej ceny.

  12. Shmit chciał(a) powiedzieć, że:

    Sory ale troche niedoinformowany jestes ,mozesz sobie dowolnie zmieniac pakiety na swoim koncie ,nie ma z tym zadnego problemu ,wchodzisz na iboa i to robisz ,albo na infoliniii ,moze sam nie wiesz czego chciales ?

  13. narrator chciał(a) powiedzieć, że:

    Tekst sponsorowany? I jak coś się podpisuje Panie mądraliński to się czyta umowę co się podisuje i na jakich warunkach. Sam jesteś sobie winien a, że Tobie nagle zmieniła się jak mówisz sytuacja życiowa to ktoś musi się tobie podporządkować, przestań z tym egocentryzmem.

  14. Alex chciał(a) powiedzieć, że:

    @ Marsel – jeżeli oczekujesz że zostaniesz potraktowany jak VIP to gorzko się rozczarujesz. Sieci traktują tak wyłacznie firmy ktre mają po kilka tysięcy wykupionych numerów – Ty (zresztą jak i ja) jestesmy nikim dla takiej sieci. I jeżeli naczytałes się w sieci jak to “mój kuzyn miał komórkę w sieci —– 8 lat i chciał odejsc to dostal extra 500 minut/3000 SMS/15 GB transferu w pakiecie za darmo i telefon który normalnie kosztuje 1500 za 1 zł” to potraktuj to jako urban legend. Całkowicie zgadzam się z osobą o nicku Broken – jeżeli podpisałe umowę na trzy lata to teraz zapomnij o zmianach warunków umowy – nie Ty je dyktujesz w tym wypadku. Ciekawy jestem czy za kilka lat też będziesz plułł na Playa bo Ci czego tam nie uruchomili. Jak Broken napisał – totalnie sie omieszyłes i sam udodwodniłes że nawet nie przeczytałes co podpisałes. Idź lepiej poszukaj najpierw kogo zaznajomionego z prawem niech Ci wytłumaczy co mówi kodeks cywilny o zawioraniu umów a potem zastanów się czy nie robisz z siebie półgówka pisząc takie wywody.
    pozdrawiam,

  15. janex chciał(a) powiedzieć, że:

    Nie wiem, ale nie znam sieci, która dawałaby coś za darmo. Podpisując umowę lojalnościową i biorąc np. telefon za 1 zł, zobowiązujesz się do płacenia takiego a nie innego abonamentu. Cena telefonu i abonamentu skalkulowana jest tak, żeby operator na tym nie stracił, a zarobił. Zapewne przedłużając umowę zauważyłeś, że ten sam telefon w niższym planie taryfowym kosztował o wiele więcej. Więc nie dziw się teraz, że ktoś nie chce dopuścić abyś płacił mniej skoro dostałeś tanio telefon. Trzeba było go nie brać, to zmieniałbyś sobie taryfy i pakiety tak jak byś chciał. Dla pocieszenia powiem Ci, że w Play, Plusie i Orange jest tak samo.

  16. piotras chciał(a) powiedzieć, że:

    też miałem przejścia z Erą przy przedłużaniu, w końcu postanowiłem odejść i przenieść numer do mBanku. Dzięki Bogu zalogowałem się do iBOA jakiś tydzień przed przeniesieniem i zauważyłem, że automatycznie rozwiązuje mi się umowa na numer stacjonarny czego nie chciałem. Gdybym nie zajrzał przypadkiem do tego iBOA zostałbym bez stacjonarnego i nikt by mnie o tym nie poinformował… Co do cen za połączenia/internet nie będę się wypowiadał ale mam obecnie w mbanku jakieś 2 razy taniej niż w najlepszej ofercie Ery, nie wiąże mnie żadna umowa, nie spodoba mi się to w kilka dni przeniose się do innej sieci.

  17. bubuy chciał(a) powiedzieć, że:

    ludzie, ale z was idioci- przeczytajcie dokladnie opowieść kolesia, a potem go obrażajcie, że umoę pidpisał, że lojalność… czytanie ze zrozumieniem!!!!

  18. kolo pracujący w erze chciał(a) powiedzieć, że:

    wiesz jak to przeczytałem to zobaczyłem tych wszystkich płytkich mózgowców którzy mi się co jakiś czas w salonie trafiają — takich jak ty KOLO nie jesteś pępkiem świata !!!!!! to co ty chcesz to hmmmm i tu rozbiję twoje marzenia o kanwę rzeczywistości , nikogo nie interesują BO: jak podpisujesz umowę i masz powyżej 18 i potrafisz już sam się ubrać to jesteś na tyle dorosły żeby zdawać sobię sprawę że zawierasz umowę i zobowiązanie do jej przestrzegania -DOBROWOLNIE – więc nie zachowuj się jak smarkacz i nie płacz bo coś jest (po roku) nie tak jakbyś chciał -takie jest zycie . Bank też ci nie zmieni warunków umowy na lepsze bo ty tak chcesz….

    a co do załości sytuacji to hmmm coś ci się powaliło z umową PLAY to se możesz iść do kina albo na spacer do parku bo: do przeniesienia potrzeba nie umowy ale zaświadczenia o tech. możliwości przejęcia numeru i nie robi ERA z tym problemu….

    …list który dostałeś o zmianie regulaminu i że możesz rozw. umowę …. ehhh baranku boży doczytaj do końca jest tam napisane że kara za zerwanie i tak będzie naliczona .!! pytasz dlaczego bo się k..na polskie prawo zmieniło i musimy klientów o tym poinformować masz o to wonty śmigaj do wawy do sejmu i tam wyjaśniaj dlaczego zmienili prawo w PL ….

    co do rozmów z hotline fakt masz rację pracują tam automaty … i czytają całość rozmowy taka ich praca ALE poco gadać jak mozna się rozłączyć

    i koniec

    więc jesteś w PLAYU brawo jednego kreta mniej do obsługi .. ALE przeczytałeś tam umowę i regulamin żebyś znowu za pół roku nie płakał że coś jest znowu nie tak BU BU BU
    na ra ko lo

  19. Gosia chciał(a) powiedzieć, że:

    Broken i Alex mają 100% racji!!! Umowa to umowa. Chcesz gratisy – musisz podpisać lojalkę. Nie chcesz długoletniego zobowiązania – kupujesz numer na kartę. Pewnie niewielu ludzi jest zadowolonych z obsługi klienta, ale ekonomia jakaś obowiązuje i sieci też muszą zarabiać, a zawsze dają przecież wybór: abonament gratisy, albo karta – decyzja należy do ciebie.
    A co do uprzejmości – pracownicy na infolinii i w sklepach to często studenci, czy inne, na ogół młode osoby, zaledwie po 1-2 tygodniowym szkoleniu, którzy w nosie mają los firmy i klienta, nie czują się z firmą związane i pracują tam bo akurat taka praca się trafiła. Mili są tylko dlatego, bo ktoś może przesłuchać ich rozmowę z klientem i jeśli coś będzie nie tak, to poniosą konsekwencje. A jak rozmawiają z klientem, który opiernicza ich za coś, czemu oni nie są winni (nie oni ustalają regulaminy, stawki itp.) to czemu mamy oczekiwać, że będą nas traktować jak najcenniejszego klienta, z radością, najserdeczniejszym uśmiechem – nawet po 8 godzinach monotonnej pracy przy słuchawce telefonu. Człowieku, gdybyś miał taką pracę, ciekawe jak długo byś wytrzymał, zwłaszcza jak byś sam nie był przekonany co własnej firmy. Miałam parę koleżanek, które pracowały na infolinii i wiem, że praca do spokojnych nie należy.

  20. lala chciał(a) powiedzieć, że:

    No właśnie skąd ta pewność że umowa była lojalnościowa. Wypowiedzieli się pracownicy ery..pfff

  21. sneer chciał(a) powiedzieć, że:

    a wg mnie nie macie panowie racji owszem umowa jest umową ale jak klient deklaruje i rokuje na zarobek i kolejna lojalkę to należy mu coś zaproponować – wielka sztuka poprosić go o lojalkę na kolejny rok i dać mu w zamian za to niższy abonament i parę minut? jakoś banki potrafią rozłożyć kredyt na mniejsze raty na dłuższy czas. ale problem polega nie na braku współpracy z twojej strony ale na braku wizji w takich firmach maja miliony klientów i nikt z nich i ich doradców nie zastanawia się co by zrobic dobrego dla klientów. tylko jak go wydymać przez chwile zamiast długofalowej strategi i budowania ogromnej rzeszy klientów zadowolonych, korzystają z oligopolu dymają cie przez chwile a potem biora wydymanego z innej sieci. i zabawa sie powtarza. a panowie o nie czytaniu umów – gosc wyraźnie napisał ze chciał się dogadać, chciał żeby mu coś zaproponowano – soory jak zostawia przez kontrakt parę tysięcy to chyba stać kogoś z boku na 2×20 minut żeby mu coś zaproponować .

  22. MairJ23 chciał(a) powiedzieć, że:

    Witam
    widze ze sa tu ludzie ktorzy nie rozumieja zupelnei o co chodzi w tej calej opowiesci…
    Czy kiedykolwiek autor blogu powiedzial ze nie rozumie o co chodzi z umowa i jej zerwaniem ?? NIE
    Tu chodzi o cos zupelnie innego i musze powiedziec ze to siega o wiele dalej niz ta siec komorkowa.
    Sytuacja powinna wygladac tak :
    - Nie podoba mi sie plan chce zmienic.
    - Nie ma sprawy – mozemu panu zaoferowac to tamto i owamto….
    - ok to mi nie odpowiada a co wy powiecie na taki plan ?
    - zgadzamy sie ale bedzie musial nam pan doplacic w jednym rachunku $40
    - hmmm to mi chyba bardziej odpowiada wasza pierwsza propozycja – to ja poprosze !!!

    i tyle – klient zadowolony i era kase trzepie dalej.

    Tutaj…. a mieszkam w philadelphii telefonia komorkowa zawitala o wiele pozniej niz w polsce – tak tak – we wspanialej ameryce komoreczki zawitaly na dobre w 2002 roku i staly sie bardzo popularne gdzie u nas (wyjechalem z Polski 2001) to byla jzu normalna rzecz i sam posiadalem telefon dobre 5 czy 6 lat. Roznica polega na prowadzeniu interesu. Jak sie pojawily komorki w USA zmienila sie sila telekomunikacyjnych gigantow. Tylko przez komorki – czyli wielkie pieniadze sa….
    Zmiana planu czy czegokolwiek po podpisaniu umowy jest prostsza niz wyjscie z psem. (trzeba oczywiscie znac angielski a czasami nawet nie). Zerwanei umowy to jedyne $150 dolarow.
    Mala roznica polega na tym ze wiekszosc sieci tutaj nei da ci telefonu bez sprawdzenia twojej historii kredytowej i punktacji… wiec nei maja sie czego bac jezeli chodzi o zwykle relacje klient/operator bo nikt tu nei bierze telefonu zeby zrobic na tym interes.
    Sam zmienialem wiele rzeczy w swoim planie i bralem rozne telefony.
    Do bloggera mam tylko jedno pytanie – czy mieszkales kiedys poza granicami naszego kraju ?
    pozdrawiam – MairJ23

  23. hajnowka chciał(a) powiedzieć, że:

    umowa i warunki promocji zostaly podpisane przez Ciebie :D a teraz bijesz pianę o pietruszkę. Żałosne. Jak się nie wie, co się podpisuje, to co? Blogiem odwracasz kota ogonem?

  24. AS chciał(a) powiedzieć, że:

    Czegoś tu nie rozumiem.
    Facet wyraźnie napisał, że podpisał umowę, chciał coś tam zmienić i powiedzieli mu, że nie może itd. no i dobra, przyjął do wiadomości. Czy się z tym nie zgadzał? Wie, że podpisał umowę i musi się jej trzymać, a za zerwanie musi zapłacić tyle a tyle. Jemu chodzi o coś zupełnie innego. Tego krytycy nie zauważyli.
    Jest klientem, liczy na to, że sieć może (a może, o czym wiele osób nie wie i to nawet będąc takim szaraczkiem, mającym jeden niski abonament!!!) zaproponować mu lepsze warunki w ramach tzw. “dbania o dobry wizerunek firmy i dobre relacje z klientem”. Ale jeśli nie to nie, pogodził się z tym. Trudno, to tylko ich dobra lub zła wola. Ale potem dzwoni do niego koleś który uważa że “więcej gadania przez telefon” = “niższe opłaty”, hmmm… to może wkur…
    A już szczytem jest, że przy próbie rozwiązania umowy, gdzie wiedząc o konsekwencjach wynikających z jaj zerwania decyduje się na to, a potem każdy twierdzi co innego.
    Jak czytam, te krytyczne komentarze, widzę że wiele osób albo nie potrafi czytać ze zrozumieniem, albo czyta co drugą linijkę teksu, a w niej co drugie słowo!

    Facetowi chodzi o to, że pracownicy są niekompetentni, sami nie wiedzą co klient może zrobić, a co nie.
    Pracowałem w Orange działa tam specjalna infolinia dla konsultantów. Dzwonią do niej pracownicy salonów kiedy mają wątpliwości co mogą, co się klientowi należy i co zrobić w takiej sytuacji. To są jedyne kompetentne osoby w całej tej firmie!
    Sam kompetentny nie byłem ponieważ Orange nie organizuje szkoleń z nowej oferty. Przełożeni, przynajmniej mój, wiedział na temat oferty jeszcze mniej ode mnie i kiedy go o coś pytałem, w kwestii wyjaśnienia moich wątpliwości, to zmyślał jak najęty, dokładnie tak jak robią pracownicy kiedy nie mają czymś pojęcia, albo wiedzą, że mają obowiązek zrobić coś, czego nie potrafią, bo nikt nie powiedział im w jaki sposób mają to zrobić.
    Z tej też przyczyny każda bardziej skomplikowana sprawia niż przedłużenie umowy może stanowić przeszkodę nie do pokonanie dla pracowników salonu. I nie ma tu ich winy, tylko przeciętny klient ma potem problem, zawarł umowę i chciałby uzyskać jakieś informacje od osoby kompetentnej i kompletnie nie ma się do kogo zwrócić.

  25. rodman chciał(a) powiedzieć, że:

    Jesteś zwykłym pieniaczem, który nie potrafi nic załatwić. To jest oczywiste, że gdy podpisujesz lojalkę na parę lat to nie możesz zmniejszyć ilości pakietów na połączenia. Im większe abo tym większy rabat na telefon, jaki interes miałby operator zmniejszając wielkość abonamentu w czasie trwania umowy? Następna sprawa to druk – play wydrukował Ci domyślny druk rozwiązania umowy po zakończeniu cyrografu, a Ty chciałeś rozwiązać umowę przed zakończeniem cyrografu (płacąc karę). W takim przypadku jest inny druk. Wina playa. Natomiast tego zdania “okazało się, że mogę dostać więcej niż chciałem na początku (kiedy nie można było nic zrobić)” nie rozumiem. O czym piszesz? O możliwości przeniesienia numeru do tak-tak’a? ROTFL.

    Gratuluje wyboru operatora PLAY. Infolinia PLAY’a to dno i pół metra mułu. Tragiczna jakość połączeń i internetu, zapchana sieć, ciągłe przełączanie pomiędzy nadajnikami play/plus (skutkujące zrywaniem rozmów). Jeszcze zatęsknisz za erą.

  26. Kuba chciał(a) powiedzieć, że:

    Nie czepiajmy się tu nazw. Era/Plus/Orange/itp… oni robią to wszyscy. To teraz spróbuj przejść z PLAY do kogoś innego. Uważasz, że będzie miło i łatwo ? Spróbuj. Wszędzie jest tak samo. A, że Ty trafiłeś na Erę to taki losowy przypadek.

  27. Marsel chciał(a) powiedzieć, że:

    Nie mówię, że któryś operator jest lepszy a któryś gorszy. W tej chwili zmieniając operatora mogłem wybrać warunki na nowo – takie, jakie mi odpowiadają, a z obecnym operatorem nie mogłem za cholerę się porozumieć, żeby w końcu – po dociągnięciu sprawy do momentu zerwania umowy usłyszeć – bierz numer, bierz prepaida, płać mniej i zostań. Szkoda, że ten proces nie jest bardziej przyjazny wcześniej. Tak, jak pisałem – chciałem tylko pozmieniać pakiety i dostosować je do nowych potrzeb (co dla nich powinno oznaczać – klient zadowolony, płaci dalej i zostaje)

  28. Marsel chciał(a) powiedzieć, że:

    Do bloggera mam tylko jedno pytanie – czy mieszkales kiedys poza granicami naszego kraju ?
    pozdrawiam – MairJ23

    Nie dłużej niż dwa miesiące i nie korzystałem zbyt dużo z komórki za granicą (jak i z ofert zagranicznych operatorów). Masz jakieś ciekawe opowieści?

  29. szczerze, to niczym mnie nie zaskoczyłeś :) Era to Era, a Play to Play. Z Play’a (25-26 miesięcy w tej sieci) jestem bardzo zadowolony i niech tak będzie po wsze czasy.

  30. Wujek dobra rada chciał(a) powiedzieć, że:

    Osoba , która napisała pierwszy komentarz niech lepiej popracuje nad ortografią.

  31. mar chciał(a) powiedzieć, że:

    Marsel ja miałem Ere 9 lat. W końcu postanowiłem przejść do Play jak po 9 latach Era zaproponowała mi mniej minut i słabszy telefon niż oferował Play.

    Z przejściem nie było żadnego problemu. Poszedłem do Play podpisałem umowę i po około tygodniu mój nr Ery był już w Play. Rachunki spadły o 50%
    w Erze płaciłem 120 zł mc w góre
    teraz mam więcej minut i płacę 60 zł
    jak zobaczyłem ten rachunek to ogarnął mnie błogi uśmiech..

    w sumie mam pare zastrzeżeń do Play bo zasieg ich jest nieco naciągany
    ale w telefonie mozna wybrać ustawienia sieci i dać na PLUSA i wszysko smiga elegancko.

  32. OHaleck chciał(a) powiedzieć, że:

    Rozwiązanie każdej sprawy: list (koniecznie polecony) nawiązujący do zakończonej wcześniejszą odmową rozmowy telefonicznej (najlepiej podać datę i orientacyjną godzinę) i opisujący całą sprawę jeszcze raz, plus kopia do wiadomości UKE (oczywiście należy o tym napisać w stopce listu). Sprawdzone, działa. Jeśli rzeczywiście masz rację, a problem wynika z głupoty/niekompetencji pracowników, na pewno dostaniesz pozytywną odpowiedź.

  33. RedXIII chciał(a) powiedzieć, że:

    Przyznaję, umów nie czytam od deski do deski, oraz nie skończyłem szkoły prawniczej, ale jeśli rozmawiam z panem w Erze i po 0.5h rozmowy ustalamy, że będę płacił niecałe 50 PLN (48 dokładnie) miesięcznie, to chyba mam prawo się wkurwić jak okazuję się, że miesięcznie płacę 100PLN (nawet trochę więcej, ale to już szczegół). Od razu dodam, że mowa była o kwocie brutto. Co zrobiłem by jakoś zmniejszyć opłaty? Powywalałem wszystkie możliwe pakiety, ale i tak płaciłem 80 PLN. Kiedy umowa mi się wreszcie skończyła, przeszedłem do Play-a i naprawdę nie żałuję. Może mi ktoś zarzucić to, że przewertowałem parukartkowej umowy zanim ją podpisałem, ale nieuczciwością jest rozmowa z klientem i gadanie steku kłamstw.

    Infolinia Playa? A kto tam dzwoni? Ja nie mam żadnej potrzeby tam dzwonić, bo wszystko działa, i jak ktoś mi powie, że znalazł kiedyś infolinię gdzie pracowali konsultanci, którzy NAPRAWDĘ znali się na rzeczy, to stawiam piwo – ba, nawet flaszkę!

    Ten pan, który tak drwił z OP mówi, że zatęsknisz na Erą. Z całym szacunkiem, ale Era przestała być w jakikolwiek sposób konkurencyjna. Klientowi, który był z nimi 10 lat (słownie: dziesięć) nie potrafili zaproponować niczego specjalnego. Tak naprawdę, była to zwykła umowa, którą dostałby każdy (sprawdzałem, jeśli ktoś nie wierzy). W Erze jest tak: promocje i promocyjki, które są gówno warte. Bezpłatne minuty (tylko do sieci i na stacjonarne), tańszy internet (który i tak jest w cholerę drogi), tańsze weekendy (kiedy i tak większość czasu gada się w tygodniu) i inne g. warte zachęty.

    Z Play-em jestem od 3 miesięcy i naprawdę widzę różnicę w cenach (połączeń, smsów, itd.). Wtedy (bez żadnych pakietów, bo żaden mi nie pasował) płaciłem 2-2.5x więcej niż teraz. Prawdopodobnie kiedy przejdę na kartę nie będę płacił nigdy więcej niż 30 PLN, bo za 30 PLN mam praktycznie nieograniczoną ilość sms-ów (3000 na cały miesiąc), za darmo rozmowy do jednej osoby (czyli z dziewczyną – z którą najwięcej gadam – będę rozmawiał za darmo), minuta za 29 gr (czyli wychodzi ok. 103 min., oczywiście naliczane sekundowo), a do tego jak nie będę miał kasy na komórkę, to mogę jeszcze przez w pizdu czasu (15 miesięcy?) odbierać rozmowy.

    Jeśli ktoś uważa, że to wszystko dlatego, że Play jest nowy i musi walczyć, to odpowiem: “Jasne – i tak powinno być!”. Szkoda, że nikt inny nie walczy tak jak Play. Słynne trio zasiedziało się w swoich przepłaconych smsach/rozmowach i nikt nawet nie pomyślał, że można zaproponować 9 gr za sms (do wszystkich) i 29 gr/min (również do wszystkich). Mam znajomych, którzy są w Play-u od jakiegoś już czasu i jakoś im się nie spieszy do Plusa/Oranża/zdziEry.

  34. Furiath chciał(a) powiedzieć, że:

    Widzę, że wielu przedmówców, którzy powołują się na magiczna moc umowy, ma małe doświadczenie biznesowe, a duże potrzeby zabłyśnięcia w Internecie.

    1) Umowe pomiędzy dwoma stronami mozna zmienić za ich obopólną zgodą (co załatwia się m.in. aneksem). Marcel wyraźnie napisał, że wystąpił z propozycją takiej zmiany (chciał zmienić pakiety), lecz Era go olała. Ponieważ Era olewa osoby zgłaszające się do niej ze zmianą umowy, za to non stop bombarduje swoich klientów propozycjami takich zmian (to te ciągłe oferty, którą Marcel zresztą dostał).

    2) Czytanie umowy a jej nieczytanie nie ma więc tutaj nic do rzeczy. A zatem Ci, którzy wcześniej podkreślali ten wątek, nie potrafią przeanalizować istoty problemu.

    3) Gdyby Era dbała o klienta, zgodziłaby się na zmianę warunków umowy zaproponowaną przez klienta. Kasę dostałaby taką samą, a klient zostałby w Erze.

    4) Jednak Era indywidualnego klienta miała w dupie, nie chcąc uczynić najmniejszych ustępstw, za to sama naciskała go w sprawie zmian warunków umowy (telefony z propozycjami).

    5) Oczywiście, z prawnego punktu widzenia, ustępstw tych czynić nie musi, ale takim działaniem jedynie doprowadziła do frustracji klienta. Gdy klient był juz maksymalnie zirytowany, Era próbuje zawalczyć o niego, jednak złość klienta jest za duża i działania te wcale nie łagodzą. Klient odchodzi do Playa. Czyli do konkurencji, która swoimi stawkami smsów rozpoczęła wojnę z pozostałymi operatorami, pokazując że walczy o klienta. Ja lubię, jak widzę, że o mnie się walczy, a nie tylko kolejne reklamy wali w TV.

    6. Miałem telefon w Plusie, Erze i Idei (Orange). Wszyscy mieli wspaniałe oferty na wejściu, potem było zero dbania o stałego klienta (gorsze oferty na przedłużeniu umowy niż nowi klienci), zero myślenia lojalnościowego. Może w Playu jest inaczej (teraz mam w Erze właśnie), ale watpię.

    Podsumowując: gdyby operator wszedł w pozytywną relację z klientem, zyskałby duże grono lojalnych klientów, a nie tylko jednorazowych strzelców, którzy przechodzą po wygaśnięciu umowy od razu gdzieś indziej, bo ma tam lepsza ofertę/

  35. Grześ chciał(a) powiedzieć, że:

    Play jedyny słuszny operator komórkowy – Byłem w plusie i to był mój wielki błąd! Jestem w Play od 2 lat i na pewno przedłużę umowę o kolejne 2 lata!

  36. majka chciał(a) powiedzieć, że:

    Z Erą mam też pod górkę. Na abonament miałam 3 telefony- 2 prywatne(studiujące dzieci) i jeden na firmę. potem dzieci chciały przejść do Playa. Pod koniec abonamentu złożyliśmy stosowne rezygnacje, a pozostali nieugięci po wszystkich monitach z cudownymi propozycjami uwolniliśmy 2 n-ry. Potem 8 czy 9(?) przedłużenie abonamentu z mojej strony(muszę mieć z nimi ślub bo tylko ery mam zasięg w domu)- i niespodzianka: w ofercie mam dużo mniej, niż nowicjusz…To się nazywa szacunek i dobro stałego klienta! Przechodzę z nr firmowego na prywatny…i nic mi nie lepiej. Mam wrażenie, że trochę oszukują na rachunkach, a że nie mam innego wyboru nawet nie chce mi się tego pilnować. Mam też ich internet- zero luksusu za luksusowe pieniądze. Ale taż nie mam innego wyjścia. Siedzę, cierpię i płaczę, ale i płacę…niby wszyscy mają dobrze. Z ERĄ MOŻESZ WIĘCEJ…STRACIĆ.

  37. ... chciał(a) powiedzieć, że:

    Szanowny biznesmenie Furiath masz racje czytanie umowy niema tu nic do rzeczy nigdy nie powinno czytac sie regulaminu uslug itp trzeba zdac sie tylko na instynkt. Wlasnie mam okres w ktorym jestem uprawniony do propozycji i przeanalizowawszy wszystkie oferty wiem ze oferta plus orange czy to play sklada sie z podstawowej kwoty abonamentowej nie mozna jej zmniejszac ponizej kwoty zaobowiazania. Kiedys orange mial taki plan taryfowy jak plan na rozmowy czy cos ten mozna bylo ale obecne plany taryfowe raczej nie sa planami uslugowymi. Oczywiscie sa dodawane pakiety minut ale sa to drobne uslugi bardziej reklamowe. Czytajcie umowy regulaminy itp a pozniej dzwoncie i skladajcie konkretne zlecenia ewetulalnie dopytujcie sie a nie liczycie ze gosc wam zmieni cala umowe bo placicie od 3 lat 25 zl co miesiac…

  38. Kowaliow chciał(a) powiedzieć, że:

    do majka : przeczytaj co napisałaś “…muszę mieć z nimi ślub bo tylko ery mam zasięg w domu…” – i dlatego uwazasz ze traktuja Cie źle bo jako jedyni zainwestowali w BTS w Twojej wioseczce? Co bys powiedziała gdyby nie było tej złej i oszukanczej Ery? nawet bys nie mogła napisac tego komentarza bo jak wspominasz masz też net od nich. Troche obiektywizmu…

    Co do samego artykułu to kolejny kwiatek: “…Chcę dostosować moje pakiety (czytaj: zamienić) na inne, które bardziej będą mi odpowiadać…” Ja bym chciał miec tresowana małpe i słonia na łancuszku ale to tak nie działa. Czemu nie wzieles prepaida? mogłbys sobie zamieniac jak bys chciał. Ale wolałes w abonamencie wziac pakiety darmowych SMS, minut, błyszczacy telefon i Bog wie co jeszcze. Mysle ze po jakims czasie wszystko Ci sie znudziło , telefon juz nie był taki fajniusi i koledzy mieli lepszy wiec stwierdziłes ze czemu masz płacic??? Typowo dla naszej nacji postawa roszczeniowa.

    A co do przeniesienia to informacyjnie Twoja wspaniala nowa siec PLAY dala ciala na samym poczatku, wystawiajac Ci złe pismo z błednie zaznaczonym terminem wypowiedzenia wiec nie wiem jak mozesz miec pretensje ze ktos z salonu Ci nie przyjał? A jak by wystawili Ci z błedem w druga strone i ustawili date przenisienia za 2 lata pewnie tez bys mial pretensje ze Era nie chce oddac TWOJEGO numeru bu bu bu.

    No i ta wzmianka:
    - Które rozwiązanie jest lepsze? – pytam oczekując SZCZEREJ (!) odpowiedzi.- Jak Pan pójdzie sam. My mamy z nimi ciągle pod górkę.

    Zakichanym obowiazkiem kazdego operatora niewazne czy Play czy era jest przenisienie za Ciebie i na nich spoczywa obowiazek babrania sie wlasnie z takimi kwasami jak wystawienie błednego dokumnetu. Ale widocznie jestes łosiem na kilometr ze Ci wcisneli bledne pismo i wyslali samego zebys biegal po salonach.

  39. MB chciał(a) powiedzieć, że:

    Człowieku, nie masz zielonego pojęcia o otaczającym Cię świecie. Nie czytasz co podpisujesz i masz pretensje do całego świata…

  40. Yossi chciał(a) powiedzieć, że:

    Z jednej strony umowa/cyrograf a z drugiej strony – jaki był problem zamienić w tej umowie ilość minut np. na ilość KB via internet? Albo ilość smsów- tak żeby stawka była taka sama ? Niektórym się wydaje że podpisanie umowy oznacza że klient nie ma już prawa do niczego oprócz wnoszenia opłat.

    Swego czasu byłem sobie w orange aż po zakonczeniu umowy okazało się ze telefon jakiego mi się zachciało u pomarańczowych kosztowac mnie miał ponad 300zł a w plusie jako nowego klienta- 18zł z groszami oraz więcej minut za te same pieniądze.
    Zadzwonilem do pomarańczowych z tym samym pytaniem: czy naprawde im nie zalezy na stałym kliencie (5lat)? Std. odpowiedź: nic sie nie da zrobić, bla bla bla itd.

    Wkurzyłem się i zdecydowałem przenieść z numerem do plusa, złożyłem papiery- i oczywiście się zaczęły telefony od pomarańczowych, że to, że tamto, że sramto, ze więcej minut, że teraz się da.

    Nie dałem się przekonać. Jedynym zgrzytem był fakt że cała zabawa z przenosinami trwała 3 tygodnie – a to dlatego że dureń z plusa dzwonił “do mnie” z informację że już mogę podpisac umowę i odebrac telefon…. na numer komórki – a kartę SIM mieli u siebie w depozycie :D

  41. Marion chciał(a) powiedzieć, że:

    Po moich przejściach z erą i orange, powiedziałam sobie: nigdy więcej abonamentu. czułam się jak dojna krowa płacąc o 1/2 więcej za minute połączenia tylko dlatego ,że umowę podpisałam rok wcześniej od innych.
    mam pre-paid w play, rok na rozmowy wychodzące po każdym doładowaniu, darmowe sms-y i święty spokój

  42. ddooggyy chciał(a) powiedzieć, że:

    witam
    tak przy okazji, sposobala mis ie ta historia bo sam znam sporo podobnych tyle że od drugiej strony i w orange. tak po prostu jest że jeśli chodzi o boki, salony i ludzi ktorzy dzwonią z propzycjami(ten zetafon) to są oddzielne działy, które zazwyczaj nie są ze sobą “zgrane” nie mają informacji na swój temat i stąd wiele problemów klientów. moim zdaniem i tak najbardziej kompetentni sa ludzie z BOKów, najmniej z salonów, a ci od propozycji “grają” najbardziej nieczysto i po nich trzeba sprzatać.
    co do tego konkretnego przykładu, podpisujesz umowę, dostajesz telefon za złotówke, zgadzasz się go spłacać przez okreslony okres czasu wiec zerwanie umowy = kara. gorzej z tymi zmianami pakietów, to już ustala nie wiem kto, ale ludzi z “okienka” nie ma co winic bo takich mozlwiości zmian po prostu nie mają, nawet gdyby chcieli.
    pozdrawiam

  43. ddooggyy chciał(a) powiedzieć, że:

    i tak przy okazji, sam pracuje w orange na infolinii, i tak na prawdę polega to na tym, że tłumaczymy klientom wszystko to co sami mogą wiedzieć, czyli to co wynika z umowy i regulaminów, żadnych cudów nikt na infolinii nie uczyni. a kto tam pracuje? studenci, absolwenci, więc chyba źle nie jest, w końcu jesli spodziewasz się doktoryzującego informatyka po ekonomii to jesteś starsznie naiwnym człowiekiem. praca tam jest cięzka jak ktos wspomniał i nikt raczej dlużej niż 2 lata tam nie pracuje, aczkolwiek sam myslę, że takie doświadczenie sie przyda bo po takiej pracy jest sie w stanie wytrzymac wszystko ;) poza tym racja, trzeba mieć dystans do tej pracy bo jakby się ludzie na infoliniach przejmowali klientami to co miesiac 50% kończyłoby pracę z cieżką depresją, trzeba miec na to troche wyjebane. Zaznaczam jednak że nie oznacza to, ze konsultanci nie sa kompetentni, ale sprawdzenie wszystkiego wymaga odrobiny czasu, bo wszystko w systemie zawsze można znaleźć, byle kleint był cierpliwy.

  44. nini@ chciał(a) powiedzieć, że:

    Zacznijmy od tego, że ci co pracują na infoliniach czyli np BOK to nic nie wiedzą bo nawet nie mają systemów na których pracuje się w salonach – ! ! ! Po drugie – ERA faktycznie ma klientów w dupie, fakt czasem coś leży w naszej gestii, może sami nie dopiszemy ale co się dzieje kiedy zaczynamy działać? Era nagle nie dostaje wcale żadnego “faxa” dwa razy przesyłanego – choć my mamy potwierdzenie, jak się im przedstawi potwierdzenie – stwierdzają, że jest fax ale co? NIECZYTELNY byle tylko okroić swoich ABONENTÓW z kasy. A jak nie znacie sieci która daje coś za darmo to kupcie “se” za 5zł starter PLAY FRESH! I zgadzam się z autorem w 100% a tych wymądrzających się na blogu, którzy piszą aby czytać regulamin —> śmiech na sali!!! W ERZE JEST INACZEJ – ERA MOŻE WIĘCEJ! Kiedy ja podpisywałam niespełna 2 lata temu kolejny aneks do umowy to choć NIEKTÓRYCH MOŻLIWOŚCI NIE ZAWIERAŁ REGULAMIN A OBSŁUGA KLIENTA GWARANTOWAŁA PEWNE ZMIANY – Z KTÓRYCH W CIĄGU KILKU MIESIĘCY SKORZYSTAŁAM. Jednak więcej z erą problemów i ZGADZAM SIĘ – płacenie haraczy, niż przyjemnego korzystania z sieci dlatego OD PONAD PÓŁ ROKU JESTEM W PLAY i wyczekuję tylko chwili, 2 m-cy kiedy nareszcie pożegnam się z erą ,,,,,,,,,,,,,,
    A odnośnie tych co radzili stukać się w głowę – skoro wam to pomaga to się stukajcie, nie znaczy że innym o głupotach piszecie.

  45. ddooggyy chciał(a) powiedzieć, że:

    hehe, pracownicy bok, dajmy na to orange, mają o wiele więcej kompetencji niz pracownicy salonu i informacji również, w v=bazie danych można znaleźć szczegółowe info nawet o najstarszych planach sprzed 10 lat. i to pracownicy salony dzwonią na infolinię zeby o podstawy pytać. więc to co piszesz nini w pierwszym zdaniu to kłamstwo. co do reszty to chyba jedna wielka reklama play, co do którego, 10letni parasol ochronny nad playem od UKE konczy sie za rok i wtedy juz takich niskich cen nie będzie bo firma by tylko milionowe straty przynosiła. więc póki czas play zbiera klientów, ale niech boją sie Ci co podpisuja długoterminowe umowy, bo za dwa trzy lata oni będa biadolic jak ciężko z play odejść. na dobrą sprawę kółeczko się kręci i tak jest we wszystkich sieciach, które na tym przepływie abonentów z jednej sieci do drugiej zarabiają doddatkową kasę.

  46. nini chciał(a) powiedzieć, że:

    A co obchodzi kogo plan sprzed 10 lat Skoro nie wiesz o czym pisze to nie “bajkuj”, chyba ze temacik zmieniasz ;) a to jest blog o tym – PRZYPOMNĘ MOŻE TOBIE – o tym jak działa ERA i zlewa oraz oszukuje swoich klientów itp. A co Tobie też żal ,,,, ściska jako pracownikowi O R A N G E, że WSZYSCY uciekają do PLAY? Długoterminowe umowy ?????????????? A w O R A N G E też można podpisywać umowy z tel na pół roku lub rok? To BRAWA dla O R A N G E. Na koniec jeszcze raz – ERA bo o niej tu mowa, świetnie się spisywała, tak jak starały się kiedyś o klientów inne sieci – teraz wszyscy tracą klientów wiadomo DLACZEGO I WIADOMO do jakiej sieci przechodzą i NIKT ANI NIC NIE MUSI NIKOGO NAMAWIAĆ A TYM BARDZIEJ REKLAMOWAĆ BO PO CO :)))
    POZDRAWIAM SERDECZNIE WSZYSTKICH :)))

  47. Roberto chciał(a) powiedzieć, że:

    Nie zgodzę się z tym że Era ma złą obsługę, na wielu forach internetowych, można wyczytać że ich obsługa jest jedną z najlepszych o ile nie najlepsza pośród wszystkich innych sieci. Warto też zauważyć czytając tekst że klient po prostu chciał aby wszystko odjąć zostawić goły abonament lub też co lepsze zamienić mu na inny, ale umowę podpisał. Sądzę że cały ten spór zaczął się od właśnie tego że klient chciał zamiany pakietów bo tak mu teraz było wygodniej oraz bardziej opłacalnie. Bo wyłączyć pakiety zawsze się da. Chyba że są darmowe :) to i po co.

  48. Marsel chciał(a) powiedzieć, że:

    A ja się nie zgodzę z tobą. Nie chciałem zostawić sobie gołego abonamentu, tylko pomyślałem – “Kurde, dzwonię jakieś 70% mniej niż wcześniej to może zamienię to, co bezużyteczne, na coś z czego będę korzystał”. Nie jestem naiwny, wiedziałem, że wielkości rachunku nie zmienię. Chciałem tylko zmodyfikować to, za co płacę. Usłyszałem nie, a jakiś czas później usłyszałem tak, ale dla tego, co chce ERA. Sorry, ale miałem prawo się wkurzyć, a im bliżej zerwania umowy tym więcej dostaję telefonów z Ery (pewnie z Działu Utrzymania Klienta – nie wiem, olewam). Mam gdzieś, że działy w tej firmie tak słabo ze sobą współpracują. Jestem klientem i nie interesuje mnie wewnętrzna organizacja firmy. Zawiedli mnie wg mojej subiektywnej oceny. Stać mnie na przejście do innego operatora i to robię. A w całej sytuacji czułem się, jakby nie było dialogu, tylko druga strona szeptała – “powiedzcie mu, że nie, to mu się odechce”. Nie odechciało mi się i nagle warto o mnie się starać.

    I powtarzam. Era, Orange, Plus -p nie jest ważne, który – pewnie w obecnej sytuacji potraktowałby mnie tak każdy. Pytanie – czy mamy akceptować to, że podpisujemy cyrograf chcąc płacić więcej niż pripejdowcy, czy jednak mamy prawo do dialogu (zabrzmiało, jak hasło rodem z komuny).

  49. Marsel chciał(a) powiedzieć, że:

    Właśnie dzwoniła Pani z ERY. Przygotowała dla mnie specjalną, mega atrakcyjną ofertę, której szczegółów nie pozwoliłem jej przedstawić :)

  50. aga chciał(a) powiedzieć, że:

    :)
    Uwielbiam Panie z Ery, które dzwonią z ofertami. Raz jedną przetrzymałam… zadzwoniła kilkanaście razy w ciągu dnia… kiedy w końcu odebrałam rozmowa wyglądała następująco:
    Pani Era: Mam..
    Ja: Wiem co Pani dla mnie ma, specjalną ofertę skierowaną specjalnie dla mnie, wyjątkową :)
    Pani Era: Pani nie może wiedzieć z czym dzwonie!
    Ja: Ależ oczywiście że wiem. Ma Pani dla mnie specjalną ofertę skierowaną specjalnie dla mnie, większy abonament i więcej darmowych minut.
    Pani Era: Pani nie może wiedzieć z czym dzwonie!
    Ja: Wiem. Do usłyszenia.
    i najzwyczajniej w świecie się rozłączyłam.

    Podziwiam Marcel :) Ja jeszcze mam 8 miesięcy, ale coś koło 6 miesiąca będę ich nachodzić, co by się nie okazało, że za późno złożyłam papiery.

  51. miki chciał(a) powiedzieć, że:

    Hmm,
    po pierwsze odstąpienie od umowy po zmianie dotychczasowego regulaminu wiąże się mimo wszystko z koniecznością opłaty kary umownej bo to nie ERA zmieniała swój regulamin tylko UKE wniósł poprawki do regulaminu świadczenia usług telekomunikacyjnych na podstawie ustawy telekomunikacyjnej z lipca. Zmiany te dotyczyły tak ERY jak i wszystkich innych operatorów.
    Po drugie może i PLAY ma super oferty, ale ostrzegam przed kontaktem z ichtejszymi konsultantami. Miałem spore przeboje w momencie kiedy zrywało mi połączenia. Każdy twierdził, że mi pomoże, że zaraz problem będzie rozwiązany… po ponad 2 tygodniach złożyłem reklamację. W odpowiedzi była informacja o niewłaściwym użytkowaniu przeze mnie telefonu i związanymi z tym kłopotami w wykonywaniu połączeń.
    Po trzecie z raportów UKE wynika że ERA zarówno w 2008 jak i w 2009 roku pozyskała największą liczbę abonentów (zawarte tu są zarówno nowe atywacje jak i przedłużone umowy).
    wydaje mi się, że wynik 13 mln abonentów (7 mln biznesowych i 6 mln prywatnych) jest świetny patrząc na pozostałe sieci. A to jedynie utwierdza mnie w przkonaniu, że ERA wcale nie jest taka straszna. Zresztą mam telefon w ERZE i PLAY-u (niedługo na szczęście kończy mi się tu umowa) a do niedawna miałem w firmie telefony w PLUSIE. I stwierdzam, że tylko w ERZE pracują naprawdę kompetentni ludzie, którzy może rzeczywiście są niejednokrotnie zmęczeni co wcale mnie nie dziwi, ale w przeciwieństwie do konsultantów PLUSA, nie mówiąc o PLAY-u nie wprowadzili mnie nigdy w błąd i udzielają mi zawsze sprawdzonych informacji. Jeśli nie wiedzą to mówią wprost i usilnie szukają odpowiedzi.
    Pozdrawiam

  52. mailo chciał(a) powiedzieć, że:

    Powiem wam wszystkim, że cala ta sytuacja pokazuje tylko jakim Polska jest krajem. Cała ta “patologia” uwidacznia w sposób ewidentny jak bardzo jesteśmy zacofani i nie potrafimy walczyć i upominać się o swoje. Chodzi mi o bardzo iluzoryczną konkurencję pomiędzy naszymi rodzimymi “komórkowcami”. Weźmy naszych zachodnich sąsiadów i ich firmy telekomunikacyjne. Tam jest tak olbrzymia konkurencja, że te wszystkie firmy prześcigają się żeby takiemu abonentowi zrobić dobrze, co ważne utrzymać go przy sobie za wszelką cenę. Tam szary abonent jest dopieszczany i traktowany naprawdę indywidualnie. Przykład: Mam siostrę mieszkającą w UK. Ostatnio – po dwóch latach korzystania z usług jednego z tamtejszych operatorów komórkowych przedłużyła z nimi umowę o kolejne 24 miesiące. Nie chciała zmieniać operatora, to oni zwrócili się do niej pierwsi z taką oto ofertą: Abonament 30 funtów brutto (ok. 150 PLN). W abonamencie: 300 minut do wszystkich zamienne na 2000 sms, mobilny internet nieograniczony i parę jeszcze innych pozycji, których w tej chwili nie pamiętam ponieważ rozmawiałem z nią jakiś czas temu, ale co mnie najbardziej uderzyło to to, że dostała Apple Iphone 3GS 32GB ZA DARMO!!! Pytam się jej jak to możliwe, bo nie znam tamtejszych realiów. Dowiedziałem się tylko tyle, że jest tam tak duża i co ważne – Zdrowa! konkurencja, że gdyby Anglik wchodząc do salonu takiej ichniejszej ERY dowidział się, że wraz z podpisaniem umowy ma jeszcze zapłacić za aparat to by ich najzwyczajniej w świecie wyśmiał następnie ostentacyjnie opuścił salon i nigdy tam nie wrócił. Anglicy są przyzwyczajeni do takiej darmochy i taniochy w każdej dziedzinie życia i finito!. Teraz porównajcie ofertę mojej siostry z propozycjami naszych rodzimych operatorów i uzmysłówcie sobie w którym miejscu my Polacy i nasz kraj jesteśmy, bo mi wychodzi na to, że jesteśmy tak bogatym narodem, że powinniśmy płacić za wszystko i to kilka razy drożej niż inne bardziej rozwinięte i bogatsze gospodarki Zachodniej Europy. NIC DODAĆ NIC UJĄĆ!!! A tobie Marsel i sobie przy okazji serdecznie współczuję żeśmy się urodzili w lepiance na rogatkach cywilizacji!!!! POZDRAWIAM!!!!

    PS. Przypuszczam, że gdyby średnio rozgarnięty Japończyk był w takiej sytuacji jak TY, oczywiście w naszym kraju, prawdopodobnie rozpruł by się ze śmiechu od Wacława po sam mostek…..

  53. Marsel chciał(a) powiedzieć, że:

    Hej mailo – dzięki za fajny komentarz. Powiem Ci, że przez ten wpis dostałem wiele fajnych maili, które jednocześnie zasmucają. Było w nich dokładnie to, co opisałeś. To, że u nas operatorzy traktują klienta jak głupka, którego trzeba omamić i zachęcić do podpisania 2-3 letniego cyrografu. Co lepsze – popatrz ile osób to akceptuje i uważa za normę – to największa porażka. Kiedy usłyszałem, że w bardziej rozgarniętych krajach UE operatora możesz zmienić samodzielnie w kilka minut… Szkoda gadać.

    Jeszcze raz dzięki za komentarz – dobrze spotkać w komentarzach tych, którzy dokładnie rozumieją, w czym tkwi problem. I powiem ci jeszcze jedno – ogromnie się cieszę, że wystarczyło mi chęci, siły i samozaparcia do tego, żeby sprawę doprowadzić do końca.

    Pozdrawiam z Wielkopolski ;)

  54. mailo chciał(a) powiedzieć, że:

    sorrry z trzy takie same wpisy, ale myślałem że się nie pojawią na Twoim blogu, ponieważ przy próbie zostawienia komentarza ma stronie cały czas wywalało mi, że błąd servera i myślałem, że nie dotarło.

    Mój błąd
    PRZEPRASZAM
    I POZDRAWIAM
    MAILO

  55. Marsel chciał(a) powiedzieć, że:

    Spoko, nic się nie stało. Dobrze, że Ci nie wcięło treści :)

  56. raf chciał(a) powiedzieć, że:

    Każdy tylko narzeka…

  57. tatuazyk chciał(a) powiedzieć, że:

    Hej
    mam doświadczenie z czterema operatorami w czterech krajach w Polsce mam ciągle plusa na kartę, cos koło 10lat, niezmieniam, bo nie korzystam wykonuję wolny zawód, ktory pozwala mi sie wszędzie zaczepić. Przyjechałem kiedyś do jednego kraju i tak sobie pomyslalem bedę obrotny, sam sobie wszystko załatwię, kupiłem kartę, dali mi telefon, coś tam podpisałem, spoko. po jakims czasie kolega mieszkający tam dłużej powiedział, że warunki, które mam “nie są najlepsze’ hm.. no to infolinia i no i mówię tzn kolega tłumaczyl,( hiszpański trochę tylko czaję) że bardzo mi przykro , ale niekoniecznie te warunki odpowiadają moim potrzebom, umowa pozostała ważna, abonament tez, ale na tyle dostosowali “dodatki” ze okazało się to o wiele korzystniejsze. za dwa tyg zadzwonili, zapytać się czy juz jest spoko( coś w tym stylu)
    następny przykład w innym kraju – ciężej , bo chodziło o zmianę operatora, bez abonamentu, bo okazalo się, że pierwszy niekonieczniema dobry zasięg w upie mam jakie dokumety/wydruki/formularze trzeba wypełnić TO NIE MOJA PRACA, nie muszę i nie chcę się na tym znać. sytuacja zamknęła się w trzech rozmowach tel.. z pierwszym operatorem – potem drugim(docelowym)dostałem list, podpisałem, odesłalem. potem jeszcze zadzwonili, chodzilo o coś zkonfiguracją tel coś z mms nie znam się wysłali jakiś poakiet, który mi to skonfigurował..
    Proszę nie przyzwyczajajcie się i nie akceptujcie tego co macie. Umowa nie powinna być cyrografem. operator ma możliwości techniczne, aby być elastycznym.A może część zwas uważa że powinno się chodzić z prawnikiem na podpisanie umowy…
    Kolesiowi nie chodzilo o przewrócenie wszystkiego do góry nogami, a tylko oodrobinę elastyczności, i mnie też nie obchodzi że jestem jednym z 10 milionów ich klientów, bo moja sprawa dla mnie jest najważniejsza i walczyć o swoje trzeba,nawet niekoniecznie mając 100%ową rację.Mam swoją pracę i swoje problemy, w sprawie telefonii, mam prawo być idiotą.Tak to nic złego mam prawo się na tym nieznać, mam prawo się niedoczytać zawilych sformułowań.Więcej poproszę krytycznych artykułów, moze wreszcie ktoś zacznie pracować nad tym, żeby je minializować… przynajmiej te słuszne;)
    Pozdrawiam cię kolo, dla mnie twoja sprawa była czysta i klarowna.

  58. ONA. chciał(a) powiedzieć, że:

    Witaj.

    Widzę, że sporo napracowałeś się nad napisaniem tego tekstu z tymi wszystkimi szczegółami.
    Brawo, mnie byłoby trudno to wszystko zapamiętać z taką dokładnością, ale pewnie jako dociekliwy klient skrupulatnie wszystko zapisywałeś.
    Jeżeli mowa o abonamencie i zmianach- PAMIĘTAJ!!!- podpisywałeś umowę, tak?, to tam jest napisane, że nie ma możwliośći zmiany promocji na inną w trakcie jej trwania, czyli podpisując dokumenty, nie możesz zejść niżej z abonamentem.
    I nikogo nie obchodzi Twoje narzekanie i zrzędzenie, że chcesz w zamian ppakiet 50mb intenretu.
    Gdyby była to firma- tak jak ktoś wspomniał 15 osobowa i miała drugie tyle klientów, myślę, że woje żądania byłyby jak najbardziej spełnione, ale w tym wypadku, kiedy jesteś tak naprawdę szarą masą, nie masz znaczenia w tej machinie, Ty odejdziesz, a na Twoje miejsce przyjdzie kolejnych trzech itd.
    To logiczne.
    A mrzonki o indywidualnym podjeściu są przereklamowane, taka jest prawda.
    Nie piszę tego by obniżyć CI nastrój na resztę popołudnia, ale po to by pokazać, że nie jesteś “pępikiem świata”, niestety masz podobne zachwoanie, do innych wymagających klientów, którzy dyszą przez słuchawkę jak chcą wynegocjować cenę nokii 6700 w abonamencie za 30 zł, żeby kosztowała -no…maksymalnie do 100 zł. BO ON JEST W ERZE OD 5 LAT i uważa, że mu się należy.
    Te czasy dawno odeszły w niepamięć.
    Wiesz, tak naprawdę moja rada… to nie wiązać się abonamentem.
    Przeszedłeś do Play, to nie jest fajna firma, taka super, uwzględniająca reklamację, teżpodpisałam tam umowę na 18 miesięcy z okresem próbnym na tydzień, zwróciłam cały sprzęt a teraz domagam się by w końcu zakończyli ze mną tę umowę i nie przesyłali mi więcej faktur, na sprzęt którego już nie mam i nie używam.Niestety, wiem jak to wygąda i uzroiłam się w cieprliwość.
    W takich korporacjach jest burdel na kółkach, i wiążąc się z nim , trzeba zdawać sobie z tego sprawę poczytać i internecie etc.
    Więcej pokory, bo i tak się nic nie zdziała, jedynie wytrwałością można cokolwiek osiągnąć i co najważniejszę podzwonić parę razy, żeby wersje konsultantów się pokrywały.
    Większość tam zaczyna, jest duża rotacja pracowników, a to sprzyja pomyłkom i wprowadzaniu klienta w błąd.
    Ale jak Wy twierdzicie, dajecie Nam na chleb!!! bo płacicie abonament, jak będziecie płacić więcej to może i więcej osób będzie tam prawcować, wysłuchując Waszych roszczeń.

    A tymczasem głowa do góry, wiem jak się czujesz i wiem jak to jest od strony konsultanta.
    Polecam CI tel na kartę, będziesz bardziej zadowolony i najlepiej w play, bo tam do wszyskich po 29 gr, bez ograniczeń,a po wykupieniu pakietu możesz mniej płacić i dostosowywać koszty do danej chwiili sytuacji.

    Pozdrawiam serdecznie.

  59. Lattee chciał(a) powiedzieć, że:

    Ja teraz walczę z Erą i przechodzę przez piekło. Z Erą jestem 10 lat (w tym roku mam taką okrągłą rocznicę:]), kończy mi się umowa, a “specjalnie dla mnie przygotowana oferta” jest taka sama (a nawet gorsza) niż dla człowieka “z ulicy”. Mailuję właśnie z panią, która w stopce ma: Starszy Konsultant ds. Utrzymania Klienta, ale tak naprawdę to chyba jest Starszy Konsultant ds. UTRACENIA Klienta. Jednym słowem ERA=ŻENADA……

    W każdym razie jak coś się wyjaśni to na pewno i swoją historię opiszę na blogu…..

  60. ab chciał(a) powiedzieć, że:

    To może wreszcie ktoś rzuci konkretami, np. Ty, Lattee? Jaki masz abonament i jaki zaproponowała Era dla “stałych abonentów”?

    Bez tego to takie pitolenie i wszystko pozostaje względne. Operujecie jakimiś definicjami z sufitu, zero konkretów. W zasadzie nadal nie wiem czy autor miał np. abonament 100 zł, a w nim 200 min i chciał płacić 100 zł, ale mieć 100 min i 500MB czy co? Co to jest pakiet? Ja to rozumiem jako “pakiet 200 minut do wybranej osoby w sieci Era”. Taki pakiet można wyłączyć w 2 minuty. Więc?

    Jestem w Erze od początku istnienia sieci.

    Aktualna oferta, z której korzystam (24 mce):

    Abonament 60 zł – 170 min/510 smsów do wszystkich sieci (w tym minuty 1:1 do krajów UE)
    Abonament 15 zł za 50 MB internetu.
    Pakiet smsów do Ery – 5 zł/500 szt.
    iPhone 3G 8GB – 500 zł.

    Jestem zadowolony. I nie uważam, że oferta Play jest lepsza. A już na pewno nie jest to lepsza SIEĆ. Pod tym pojęciem rozumiem: warunki techniczne, kompetencje konsultantów i rozwiązywanie moich problemów.

    Pzdr.
    A.

Zostaw komentarz

Formatowanie tekstu XHTML: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

 

You need to log in to vote

The blog owner requires users to be logged in to be able to vote for this post.

Alternatively, if you do not have an account yet you can create one here.

Powered by Vote It Up